Menu główne
Strona główna
Aktualności
Patron Szkoły
Sztandary
Wydarzenia
Konkursy
lem.TV
Wychowanie fizyczne
K.T. "Lemochodki"
Teatr "bez Nazwy"
Historia szkoły
Nauczyciele
Sukcesy uczniów
Galeria
Kontakt
Linki
Sponsoring

Dokumenty szkolne
Rekrutacja 17/18
Statut szkoły
Koncepcja Pracy Szkoły
Regulamin Szkoły
Wykaz podręczników i programów nauczania
PSO i wymagania edukacyjne
Regulamin biblioteki
Dni wolne od zajęć dydaktycznych

Kącik dyrektora
Kontakt z dyrektorem
Archiwum

Inne
Artykuły
Biblioteka szkolna
Prognoza pogody

Dla uczniów
Dla maturzystów
Dla gimnazjalistów
Plan lekcji
Zajęcia dodatkowe
Zastępstwa
Oceny
Program Dojrzały Odpowiedzialny
Projekt edukacyjny z WOS

Dla rodziców
Instrukcja obsługi dzienniczka
Oceny
Zebrania rodziców
Godziny pracy pedagoga i świetlicy

Absolwenci
Kącik absolwentów

Spotkanie po latach
1968
1978
1998

Str. nauczycielskie
Filozofia,Etyka
Informatyka
Zesp. Wspierania Uzdolnień
Pedagog

Najczęściej czytane
Jak sporządzić bi...
Zebrania z rodzic...
REKRUTACJA W ZESP...
II MISTRZOSTWA S...
Spotkanie absolwe...
REKRUTACJA W ZESP...
Spotkanie absolwe...
Spotkanie absolwe...
Zapraszamy absolw...
SZKOLNA LIGA L.A.

Artykuły > Absolwenci > Spotkanie absolwentów z rocznika 1998

Nie ma nic bardziej satysfakcjonującego, niż fakt, iż absolwenci chcą odwiedzić szkołę i spotkać się w rocznicę matury. Są roczniki, które spotykają się w okrągłe rocznice, są też takie, które spotykają się regularnie co pięć lat. Jest wtedy wesoło, a wspomnieniom nie ma końca.

7 czerwca 2008 r. spotkali się w szkole absolwenci  1998 – 10 lat po maturze. Myśleli, że wpadną do szkoły, odwiedzą stare mury, zasiądą w swoich starych ławkach, ale…postanowiłam zrobić im niespodziankę. Przyszli i …zastali zamkniętą szkołę. Konsternacja. Wyszłam do nich po chwili i poprosiłam, by zebrali się wszyscy przed budynkiem i dopiero zaproszę ich do środka. Zapowiedziałam, że nie będzie  łatwo. Kiedy już wszyscy się zebrali zaprosiłam ich tam, gdzie w trakcie swojej nauki rzadko mieli okazje bywać, czyli do Pokoju Nauczycielskiego, na gigantyczną klasówkę. Niektórzy mówili, że się nie przygotowali, inni wymawiali się zwolnieniem lekarskim, ale nie było żadnych usprawiedliwień, pisać musieli wszyscy. Wychowawczynie klasy IV A i IV B sprawdziły obecność i…i zaczęło się…podyktowałam dwa tematy  do wyboru:

1.      Kiedy myślę o szkole to…

2.      Moja szkoła z perspektywy 10 lat.

Jak widać obydwa tematy o tym samym, ale na drugi temat pisały tylko cztery osoby. Klasówka wypadła znakomicie dla uczestników i …szkoły. Cóż, czas, jak dobry fotograf  wyretuszował stare obrazki ze szkolnego życia. No to powspominajmy…oto co napisali:

„W zasadzie temat nr 1 oraz 2 sprowadzają się do tego samego. A cóż poeta mógł mieć na myśli…może to, że tematy różne w zapisie, a tej samej treści, symbolizują tylko pozorne wybory jakie ofiaruje nam dzisiejsza cywilizacja? Interpretacja tekstu była zawsze moją mocną stroną J)”

Temat nr 1

„Kiedy myślę o szkole, to przychodzą mi na myśl najlepsze lata mojego życia. Tu miałem najwięcej przyjaciół, tu bawiłem się i smuciłem, tu dorastałem. Jak człowiek dorośnie, dopiero wtedy rozumie co stracił a co zyskał w szkole. Po latach zmienia się podejście do życia, na pewne sprawy patrzy się inaczej. Teraz mogę powiedzieć, że wiele radosnych lat życia spędziłem w szkole i chciałbym to powtórzyć.”

„Kiedy myślę o swojej szkole, to kręci  się łza w oku. Wraca tyle wspomnień. Sytuacje i historie, które trudno zapomnieć. Ostatnio odwiedziły mnie koleżanki ze szkolnej ławy i zauważyłyśmy, ze zawsze siedzimy tak samo. Tak samo czyli tak, jak w gabinecie chemicznym. Na lekcji chemii Pani Profesor Stanisławiszyn rozdała eksponaty do obejrzenia i poprosiła 2 lub 3 razy żeby uważać bo to cenne pomoce naukowe. Eksponaty przeszły przez całą klasę i na końcu stłukłam je ja. Była mała afera i pół gabinetu w eksponatach (czarnych). Było wesoło.”

„Kiedy myślę o szkole to wspominam najlepszy okres w moim życiu. Były to najlepsze 4 lata, brakuje mi tych Extra ludzi, z którymi kontakt się skończył. Kiedy myślę o szkole to widzę moich nauczycieli, których w tej chwili (nie wszystkich) mam  przyjemność widzieć i przypominać sobie lekcje z nimi. Cóż mogę więcej napisać, aha te super wycieczki, imprezki, które zawsze będą w mej pamięci. Oczywiście myślę o Profesorze Pohoskim, który wychodził z siebie, tak rozrabialiśmy(rzut w nas książką). Pozdrowienia dla wszystkich.”

„Liceum zawsze kojarzyło mi się z najlepszymi latami mojego życia. Beztroska i wolność, codzienne spotkania z przyjaciółmi z klasy, po prostu piękne czasy. Wycieczka do Warszawy – mistrzostwo świata!!! Szkoda, że bezpowrotnie minęły, bo dorosłe życie, w porównaniu ze sprawdzianem z matematyki czy maturą, to zupełnie inna bajka.”

„Kiedy myślę o szkole, to mam same miłe wspomnienia. Wspomnienia szczególnie tych chwil, gdy byliśmy wszyscy razem. Z perspektywy czasu sprawy, które były dla nas stresujące, dzisiaj wydają się śmieszne. Dla niektórych stresujące były nawet lekcje WF-u  z  panią Klamut, a szczególnie przewrót w przód lub skok przez kozła…długa przerwa i rewelacyjne pączki ze sklepiku, stres pod „20’ i „8”…Jednym słowem, cudowne wspomnienia.”

„Kiedy myślę o szkole, to z przyjemnością wróciłabym do tych czterech lat. Patrząc z perspektywy lat był to jednak bardzo beztroski czas i mimo, że naszym obowiązkiem było uczenie się na pamięć np. o upakowaniu DNA w chromosomie (całe dwie strony w moim zeszycie) albo jak odróżnić mitozę od mejozy, to teraz z chęcią zamieniłabym wiele swoich obowiązków  na te sprzed dziesięciu lat…”

„Zakończenie edukacji  w naszym liceum 10 lat temu miało sprawić, iż stanę się dorosły i wszystko będzie w życiu łatwiejsze. Czy tak jest? Nie sądzę. Lata spędzone w szkole, to wiele znajomości (lepszych i gorszych), gro doświadczeń, które dopiero po latach procentowało. Wydaje się, że czas spędzony w tej szkole to chwila, jednakże chciałbym, żeby chwila ta powracała częściej. Z perspektywy czasu wynika, iż ten etap edukacji, to najszczęśliwszy etap w całej edukacji. Spoglądając na dzisiejszą młodzież, aż mi się włos na głowie jeży, że wyglądają tak niedojrzale i sadzę, że nasz rocznik był o wiele bardziej dojrzały i wykazał się swoją wiedzą”.

„Kiedy myślę o szkole to wspominam naszą klasę, pełną indywidualistów, ludzi twórczych, których bardzo miło dziś zobaczyć po 10 latach. Cudowne jest to, że dziewczyny są coraz piękniejsze, a chłopaki przystojni jak kiedyś J A tak poważnie, to ciągle po nocach mi się śni chromosom, mitochondriom, wakuola, oraz syntezy z języka polskiego J Miłych snów”.

„Minęło dziesięć lat a ja i tak nie widzę zmian wśród nas, dalej uśmiechnięci, dalej zwariowani, wszyscy tacy, jak ich zapamiętałem. Okres szkoły średniej mocno zapisał się w moim życiu i kiedy pomyślę o szkole to pamiętam ciągłe wygrane i porażki, dni wesołe jak i te smutne, ale najbardziej przypomina  mi się jako okres, w którym wchodziłem w wiek dojrzałości, kiedy musiałem już podejmować pewne decyzje sam. Dzisiaj po 10 latach wydaje się to takie śmieszne, ale mimo wszystko tęsknię za tym okresem”.

„Kiedy myślę o szkole, to pamiętam siebie sprzed 10 lat. Niepokorna, niepoprawna, często opuszczająca zajęcia, jak to określił któryś z pedagogów – „wybiera sobie lekcje, na które chce chodzić”. Ja i moja przyjaciółka z klasy buntowałyśmy się przeciwko wszystkim zasadom, a nauka była dla nas koniecznością. Pamiętam też, jak przed końcem każdego półrocza prosiłam nauczycieli bym mogła poprawić stopnie i prawie zawsze się zgadzali. Moją szkołę wspominam jako lata beztroskiej młodości, wielkiej przyjaźni i wspaniałych ludzi, których znam do dziś”.

„Kiedy myślę o szkole to przypominam sobie wspaniałe czasy, momenty, w których poznawałem krok po kroku dorosłe życie . Pamiętam nauczycieli, którzy chcieli zrobić ze mnie historyka, biologa, matematyka, polonistę, językowca, a ja sprawiłem wszystkim niespodziankę. Pamiętam  genetykę, klejenie brył, poczet królów polskich. Ale przede wszystkim pamiętam koleżanki i kolegów z mojego rocznika, spotkania i wspólnie spędzony czas”.

„Kiedy myślę o szkole to przypomina mi się jak bardzo bolał mnie brzuch przed każdym sprawdzianem z biologii, ponieważ jak zwykle nie byłam przygotowana. I obowiązkowo matematyka „nieprawda, że nieprawda, że prawda” czy jakoś tak, czyli logika nie do zrozumienia dla mnie. Nie lubiłam się uczyć, wiec radość ze zdanej matury była ogromna. Kiedy myślę o szkole, to zawsze pojawiają się w moich myślach Basia i Ania, bo właśnie w liceum się poznałyśmy i tak do dziś mamy super kontakt. Kiedy myślę o szkole, to mimo wielu dobrych wspomnień, nie chciałabym tu wrócić”.

„Kiedy myślę o szkole to uświadamiam sobie jak szybko płynie czas. Przypominam sobie znajomych, których obecnie często widuję na ulicy. Jacy byliśmy wtedy młodzi, bez obowiązków. Zastanawiam się, którzy z nauczycieli pracują jeszcze w szkole i czy mnie pamiętają. Kiedy myślę o szkole, uśmiecham się, ponieważ były to miłe chwile”.

„Moje wspomnienia związane ze szkołą, to przede wszystkim obawy związane z klasówkami z biologii i matematyki. Lecz właśnie tych nauczycieli najlepiej pamiętam. Najlepszym wspomnieniem jest moja klasa, koleżanki i koledzy, których pamiętam i z którymi mam kontakt. Dziś wiem, że właśnie tym ludziom wiele zawdzięczam. Upór i dążenie do wyznaczonego celu. Bardzo za to dziękuje i nigdy tego nie zapomnę. I jeszcze pytanie: Dlaczego na biologii nigdy nie dało się ściągnąć?”

„Kiedy myślę o szkole, to wspominam czas beztroski o życie dorosłe, o przyszłość. Przypominają mi się „problemy” z nauczeniem się do klasówki z historii czy chemii- nic w porównaniu z egzaminami na studiach, czy dalszych w życiu zawodowym. Myślę, jak wtedy wolno płynął czas, miałam wolne popołudnia…czas na znajomych, kino, książki… wbrew wszystkiemu, a zwłaszcza temu, co myślałam o tej szkole zaraz po maturze, bardzo mile i sympatycznie wspominam tą szkołę…nauczycieli, koleżanki i kolegów. Wiele się tu nauczyłam”.

„Lata szkolne wspominam bardzo miło. Chociaż minęło już 10 lat od naszej matury, dzisiejsze spotkanie bez problemu przeniosło mnie do tamtych wspaniałych lat. Kiedy myslę o szkole, to zawsze robi mi się tak cieplutko na sercu. To były czasy wspaniałych ludzi i nie mam tu na myśli tylko kolegów ze szkolnej ławki. Beztroskie dni (poza klasówkami itp.), wspaniała atmosfera, uśmiech na twarzy prawie każdego dnia. Teraz naprawdę o to trudno. Z perspektywy czasu- chociaż wtedy tak nie myślałam- lata szkolne to były bardzo łatwe lata, które teraz owocują w dorosłym życiu. Cieżka praca się opłacała i dopiero teraz jestem w stanie to ocenić. KIEDY MYŚLĘ O SZKOLE, TO POJAWIA SIĘ USMIECH NA MOJEJ TWARZY !!!”

„Kiedy myślę o szkole, to robi mi się bardzo miło. Wracają mi wówczas wspomnienia i najlepsze jest to, że wracają tylko te dobre, śmieszne i ciekawe. Wspominam wycieczki klasowe, koleżanki, kolegów, nauczycieli…pierwsze miłości, kombinowanie na klasówkach. Spisywanie zadań domowych najczęściej z matematyki J i tu pozdrowienia dla Pani  Marii Cymbalskiej  P.S. Pani Mario, mam nadzieję, że się Pani nie gniewa, że nie zdawałem na maturze matematyki- a miałem. Miło wspominam również to, że z chemii miałem na półrocze 3, a na koniec roku 5! Dałem rade, choć chemia nie była moją mocną stroną. Czasem chętnie bym wrócił do tamtych czasów. Jestem dumny, że mam takich znajomych, z którymi cały czas utrzymuje kontakt. P.S. pozdrawiam wszystkich nauczycieli, oraz osobę, która oceni moją klasówkę J)”

„Kiedy myślę o szkole, to przypominają mi się najwspanialsze lata mojego życia. Często żałuję, że te czasy już nie wrócą. Z perspektywy czasu z uśmiechem na twarzy wspominam nawet tą straszną maturę J Dziesięć lat temu każdy z nas zapewne cieszył się, że to koniec szkoły i że rozpoczynamy dorosłe życie. Teraz na pewno większość oddałaby wiele, aby znowu wrócić do tej szkoły i mieć to 17lat”.

Lubię myślami wracać do tego co było, kiedy to każdy dzień pozwolił poznać coś nowego, kiedy problemy były łatwo rozwiązywalne….dalej nie mogłam odczytać…. Szkoła już od wejścia posiada swoja atmosferę(zimna w odczuciu, a zarazem rozkosznie przyjemna). Wspomnienie, które z czasem się zaciera, przypominając o tym, że czas przemija i nigdy ….znowu nieczytelne…. Na końcu autor stwierdza, że: nie wydaje mi się, że ktoś to będzie w stanie odczytać…i częściowo miał rację…Pozdrawiam autora J)

Temat nr 2.

„Moja szkoła z perspektywy 10 lat wygląda nieco inaczej niż wtedy,  gdy do niej chodziłam. Egzaminy i sprawdziany nie wydają się wcale straszne i trudne, a codzienne obowiązki związane z nauką są wprost przyjemnością. Wspominam ogólnie całe cztery lata, jako miłe i przyjemne, a straszenie maturą było mocno przesadzone”.

-tak trzymać  -wszystkie Panie z grona pedagogicznego jeszcze piękniejsze niż były  -nasze dziewczyny z rocznika 1979 czas dobrze potraktował  -ale jednak te 10 lat poleciało  -faceci garbaci, ale cóż.

„Cóż…jaka jest moja szkoła z perspektywy tych lat dziesięciu…Był to (z perspektywy czasu patrząc) czas  tamtych lat. Taki właśnie obraz szkoły pozostał mi w pamięci”.

„Moja szkoła z perspektywy 10 lat jawi mi się jako miejsce, w którym oprócz wiedzy zdobyłam wielu przyjaciół, z którymi utrzymuję kontakt do tej pory. Jest to miejsce, które wspominam bardzo miło; panowała tutaj miła atmosfera, każdy każdego znał, co nie zawsze jest spotykane w szkole średniej. Nie było problemów w kontaktach z nauczycielami – wręcz przeciwnie. Wspominam ten czas jako „przyjemną zabawę”.

„Wiele się zmieniło przez ten czas. Myślę, że moje spojrzenie na szkołę bardzo się zmieniło. Dziś myślę o tym czasie z sentymentem, o czasie, który mnie bardzo zmienił, o czasie w którym podjełam wiele bardzo ważnych decyzji i zaczęłam walczyć o własną przyszłość. Wiecznie spóźniałam się na lekcje, nie wiedziałam w której klasie mamy lekcję. Jak dzisiaj szukałam Sali poczułam zapach atramentu, kurzu i wielu, wielu zapomnianych twarzy”.

 

Kochani,

Klasówka poszła znakomicie…i na dodatek była bezstresowa. Prawda? Teraz ja czekam na Wasze relacje ze spotkania ( dyrektor@zso-kowary.pl )

Cieszę się z naszego spotkania.

Pozdrawiam Wszystkich serdecznie!

Grazyna Krakowiak


© 2005 Zespół Szkół Ogólnokształcących w Kowarach. Wszelkie prawa zastrzeżone. powered by jPORTAL 2
Webmaster: mariusz.kaczor@zso-kowary.pl