Menu główne
Strona główna
Aktualności
Patron Szkoły
Sztandary
Wydarzenia
Konkursy
lem.TV
Wychowanie fizyczne
K.T. "Lemochodki"
Teatr "bez Nazwy"
Historia szkoły
Nauczyciele
Sukcesy uczniów
Galeria
Kontakt
Linki
Sponsoring

Dokumenty szkolne
Rekrutacja 17/18
Statut szkoły
Koncepcja Pracy Szkoły
Regulamin Szkoły
Wykaz podręczników i programów nauczania
PSO i wymagania edukacyjne
Regulamin biblioteki
Dni wolne od zajęć dydaktycznych

Kącik dyrektora
Kontakt z dyrektorem
Archiwum

Inne
Artykuły
Biblioteka szkolna
Prognoza pogody

Dla uczniów
Dla maturzystów
Dla gimnazjalistów
Plan lekcji
Zajęcia dodatkowe
Zastępstwa
Oceny
Program Dojrzały Odpowiedzialny
Projekt edukacyjny z WOS

Dla rodziców
Instrukcja obsługi dzienniczka
Oceny
Zebrania rodziców
Godziny pracy pedagoga i świetlicy

Absolwenci
Kącik absolwentów

Spotkanie po latach
1968
1978
1998

Str. nauczycielskie
Filozofia,Etyka
Informatyka
Zesp. Wspierania Uzdolnień
Pedagog

Najczęściej czytane
Jak sporządzić bi...
Zebrania z rodzic...
REKRUTACJA W ZESP...
II MISTRZOSTWA S...
Spotkanie absolwe...
REKRUTACJA W ZESP...
Spotkanie absolwe...
Zapraszamy absolw...
SZKOLNA LIGA L.A.
Spotkanie absolwe...

Artykuły > Absolwenci > Spotkanie absolwentów z rocznika 1968

W piękne czerwcowe popołudnie, choć w piątek 13, anno Domini 2008 spotkali się w szkole absolwenci z roku 1968…tak, tak, dobrze obliczyliście - 40 lat po maturze.

Oczywiście wcześniej zapytali, czy mogą wpaść, przejść się po korytarzach, zajrzeć do klas, powspominać. Nie ukrywam, że termin wybrali dość szczególny. Tego dnia mieliśmy konferencje klasyfikacyjną, masę pracy i obawiałam się czy dam radę zakończyć ją przed wizytą absolwentów - ale udało się. Oczywiście powiedzieli wcześniej, że nie chcą mi przeszkadzać, wpadną tylko na chwilę i pójdą na spotkanie, które wyznaczyli sobie w Hotelu nad Jedlicą. Nie wiedzieli tylko o jednym, że trzeba będzie zasiąść w szkolnych ławkach i ponownie poczuć atmosferę egzaminu maturalnego J.

A oto tematy maturalne:

1.      Jeśli wracam wspomnieniami do szkoły, to…

2.      Moja szkoła z perspektywy 40 lat.

Byli zaskoczeni, ale skoro dowiedzieli się, że ich matura jest już „nieaktualna”…zaczęli pisać…popłynęły wspomnienia. Jak się łatwo domyślić, największe powodzenie miał temat nr 1, na drugi temat pisało tylko kilka osób.

Temat nr 1.

„Jeśli wracam wspomnieniami do szkoły, to: trudny (bardzo) okres dojrzewania i pierwszych miłości (szkolnych) i niepowodzeń z nim związanych, zwątpień, ale i nadziei. Jeden z najprzyjemniejszych okresów w życiu, który już minął – a szkoda.”

„…to wspominam bardzo mile dwie wspaniałe nauczycielki. Nigdy nie miałam zdolności do przedmiotów ścisłych: matematyki i fizyki, za to uwielbiałam język polski i Panią profesor Bosak. Język rosyjski – nienawidziłam go, ale sobie jakoś radziłam opowiadając jedną i tą samą czytankę, zresztą nauczycielka była bardzo wyrozumiała.”

„…to pamiętam o swojej młodości. Wspominam kolegów i koleżanki, klasówki i pierwsze dorosłe decyzje. O dziwo, pamiętam prawie wszystkich nauczycieli, z niektórymi do dziś utrzymuję bardzo bliskie kontakty.”

„…to przede wszystkim mam bardzo miłe wspomnienia. Nauczyciele, którzy mnie uczyli, p. Brudniak, Klinger, śp. p. T. Kulawiuk, byli bardzo wyrozumiali w stosunku do uczniów. Ogólnie bardzo mile wspominam czasy ogólniaka i bardzo często wracam myślami do tych lat.”

„…to widzę pochylona nad zeszytami naszą klasę podczas klasówki z matematyki i prof. Kuchejdę, chrząkającego groźnie, ale sprawiedliwie… czasem projekcja moich wspomnień oscyluje w kierunku ostatniej ławki w środkowym rzędzie… jak w kalejdoskopie przesuwają mi się przed oczyma migawki z lekcji fizyki, która do dziś straszy mnie ogromem niepojętej wiedzy…ale w sumie tak wiele sentymentu i młodzieńczych wzruszeń z tych lat niepokornych, że czasem po prostu żal…”

„jeśli wracam wspomnieniami do szkoły…a wracam bardzo często, to są wrażenia z młodych lat. Przeżycia z moimi koleżankami i kolegami. Pierwsze papierosy, pierwsze miłostki, pierwsze potańcówki w Domu Kultury.”

„…to przypominam sobie twarze nauczycieli i kolegów z klasy. Przypominam sobie wrabianie niektórych uczniów, wesołe śpiewy. Pamiętam także dokuczanie niektórym nauczycielom np. z historii. Każda klasa miała inny kolor kołnierzyków – nasza lila w grochy. A na 1 maja wystąpiliśmy w strojach retro i w kapeluszach.”

„…to wspominam lekcje matematyki, geografii i historii. Wspominam mile rajdy organizowane przez profesora Kulawiuka, wycieczki. Wspaniałe były pochody pierwszomajowe, zabawy po pochodach. Nasza klasa była bardzo zgrana, pomagaliśmy sobie wzajemnie. Na wagary też chodziliśmy razem. Wspaniała była studniówka, jak zawsze zaczynaliśmy polonezem. Bawiliśmy się do rana. Na maturze było bardzo dobrze, wychowawca dbał, żeby wszyscy zdali.”

„…to wspominam wspaniałe koleżanki i kolegów. Wycieczki w góry z prof. Szepke i Kulawiukiem. Wagary w dużym gronie, spóźnienia na lekcje matematyki. Profesora matematyki, który na lekcjach przysypiał. Grono pedagogiczne przyjazne uczniom. Gnębienie uczniów przez prof. Kęskę, a stopnie zaledwie dostateczne…ale dużo pamiętam z fizyki.”

„…to wracam do pierwszego dnia wiosny 1967 roku. Moja klasa zorganizowała Dzień Wagarowicza. Pociągnęliśmy za sobą wszystkie klasy LO. Uczniowie – przebierańcy, barwnym korowodem ruszyli w kierunku miasta, na ulicę 1 maja. Śpiewom i okrzykom nie było końca i tak dotarliśmy do sanatorium Bukowiec, gdzie nas miło powitali pacjenci. A w szkole, jak to w szkole – panika – szkoła na wagarach. Na dugi dzień kara dla poszczególnych klas – sprzątanie szkoły, ale wszystko zależało od wychowawcy. Nasz trzymał z nami sztamę i podziwiał swoja klasę za zorganizowanie wygłupów.”

„Jeśli wracam…był to bardzo miły okres, chociaż w trakcie 4 lat przeżyłam mnóstwo stresów. Fizyka z prof. Kęską to był mój „horror”. Nie rozumiałam niczego, może nawet nie starałam się zrozumieć – ale jakoś dotrwałam do końca, dzięki życzliwości pana profesora, który zawsze patrzył na nas ojcowskim okiem. Ogromnym szacunkiem darzyłam prof. Kulawiuka, naszego wychowawcę. Do dziś przyjaźnie się z prof. Żenią (obecnie Mickiewicz). Chętnie wracam do mojej budy zgodnie z mottem Wspomnienia to do siebie mają, że często, chcesz czy nie chcesz, wracają. Mówimy romantyzm, głupota, a to po prostu tęsknota.”

„…to łezka ciśnie mi się do oczu. Minęło już wiele, wiele lat, a my wracamy często wspomnieniami do „szkółki” położonej w Kowarach. Miła atmosfera, wspaniałe grono pedagogiczne i nasi koledzy i koleżanki. Dojazdy do szkoły, spóźnione autobusy, zwłaszcza na niektóre lekcje, wywołują niezatarte wspomnienia. Wspominam bardzo miło niektórych pedagogów, lekcje p. Kęski (fizyka), rosyjskiego czy języka polskiego. Nasza klasa tworzyła zgrany zespół. Do tej pory spotykamy się często, wspominamy kolegów i koleżanki, niezwykłą Gosię Kopytko, która sypała kawałami (przed zajęciami z wychowania fizycznego). A matura poszła jak z płatka. Nasi wychowawcy zapewnili nam przejście bez trudu.”

„…to czuje się szczęśliwa, gdyż były to moje najszczęśliwsze lata. Stają mi przed oczyma koleżanki i koledzy, nasze figle, problemy, które razem przeżywaliśmy. Zawsze bałam się matematyki, ale uwielbiałam język rosyjski i Panią Werę. Panicznie nie znosiłam fizyki. Pamiętam Gosię Kopytek, która zawsze była duszkiem wesołym naszej klasy. Dużo bym oddała, by chociaż tydzień spędzić w tamtych czasach.”

„jeśli wracam, to się wzruszam, jestem wdzięczna, że dużo wiem z tamtego okresu, tęsknie za spontanicznością i koleżankami, opowiadam przeżycia i ciągle wracam myślami…co by było gdybym poszła do innej szkoły…”

Temat nr 2.

Moja szkoła z perspektywy 40 lat, to przede wszystkim bardzo miłe wspomnienia z 4 lat nauki 1964-1968. Wyrazem tych przeżyć są spotkania z koleżankami i kolegami z naszej klasy. Podczas tych spotkań wspominamy nasze przeżycia. Były one wesołe, bardzo wesołe, ale były i takie, które stawiały nas w konflikcie z dyrekcją i nauczycielami, tj. cyklinowanie ręczne sali gimnastycznej dzień przed studniówką (kara za ucieczkę z lekcji), namalowanie farba olejną przed wejściem do szkoły karykatury prof. od historii, po którym to fakcie, cała klasa została zawieszona w czynnościach ucznia, bo nikt nie chciał się przyznać. Były to tylko jednostkowe incydenty, a większość chwil, to radość i nauka. A teraz, w dniu 13.06.2008 r., w jubileusz 40-lecia, za te chwile dziękuję.”

„Powrót do szkoły, LO w Kowarach, po 40 latach wzbudził we mnie wiele wzruszeń. Przede wszystkim zewnętrzna zmiana budynku, nowe okna, pokrycie dachowe i czysto utrzymane otoczenie. Duże zmiany wewnątrz szkoły, odnowione klasy…ale zauważyłem brak szatni. Każdego roku sprzątaliśmy basen i żal, że w dalszym ciągu nie jest do użytku. Nasz rocznik 1964-1968 był bardzo ze sobą związany, utrzymujemy w dalszym ciągu kontakt. Życzę owocnej pracy w dalszych latach nauczania młodzieży.”

„Naukę w tej szkole rozpocząłem w 1957 roku, od podstawówki. Uczyli się tutaj mój brat, córka i syn. W młodym wieku byłem miłośnikiem literatury fantastyczno – naukowej, więc bardzo się cieszę, że patronem szkoły został Stanisław Lem. Pamiętam nakaz pracy Pani dyrektor, za karę po wagarach (wiórkowanie sali gimnastycznej). Pamiętam planowanie budowy krytego basenu i tego życzę mojej szkole. Cieszę się ze standardu mojej szkoły i myślę, że będzie nadal podnoszony.”

„Wprost trudno uwierzyć, że upłynęło już 40 lat. Szkoła zewnętrznie i w środku zmienia się na korzyść. Czysto, schludnie, porządek, znacznie lepsze warunki nauki – po prostu inne czasy. Czy obecni uczniowie to doceniają? Cóż, każde pokolenie ma inaczej…”

„Jest O.K. mogę śmiało stwierdzić, że wizerunek szkoły jest w dalszym ciągu pozytywny, pomimo, że przez ten okres były różne zawirowania. Czterdzieści lat temu kultura młodzieży znacznie różniła się od obecnej…”

„…z perspektywy 40 lat…niezapomniana grupa profesorów, których do dzisiaj z wielka sympatia wspominam, Zbyszko Brudniak, Jan Kuchejda, Maria Bosak, Swietłana Pilak, Żenia Woroszczuk, Tadeusz Kulawiuk, prof. Spryszak…dzięki pomocy prof. Kulawiuka i jego namowom podjąłem studia na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Wrocławskiego. Jemu zawdzięczam znakomite przygotowanie i zdanie w pierwszym podejściu trudnych egzaminów wstępnych…Zbyszko Brudniak i Maria Bosak nauczyli mnie poprawnej polszczyzny i zamiłowania do literatury, zwłaszcza okresu romantyzmu i oświecenia…szkoła to grupa wspaniałych koleżanek i kolegów, z którymi mam przyjemność odbywania cyklicznych spotkań…szkoła w sposób zasadniczy nie odbiega od tamtej z lat 60-tych. Klimat czasów Beatlesów, Czerwonych Gitar jest jednak nie do powtórzenia i z żalem i łezką w oku wspominam pięknie organizowane okolicznościowe zabawy w sali gimnastycznej z muzyką „Karkonoskich Potoków” i „Skorpionów”. To se ne vrati!”

…i jeszcze jedna praca…

„Nie jestem absolwentem tej szkoły. Zostałem zaproszony przez absolwentkę tej szkoły, moja małżonkę. Wracam wspomnieniami do szkoły, gdzie maturę zdawałem też 40 lat temu. W szkole spędziłem 5 lat, bo było to technikum. Uważam, że spędziłem tam najlepsze lata swej młodości. Mieszkałem w internacie. Podczas studniówki w mojej szkole poznałem uczennicę szkoły w Kowarach. Uczennica ta została moją żoną.”

Wspomnienia, wspomnienia, wspomnienia…można je snuć bez końca, a czas jak dobry fotograf retuszuje zdjęcia utrwalone na filmie w naszej pamięci. Ze szkoły wyszli radośni, uśmiechnięci…zapowiedzieli kolejną wizytę. Poszli, by cieszyć się ze spotkania po latach. Towarzyszyła Im Prof. G. Mickiewicz. Zaprosiłam Ich na jubileusz 60- lecia szkoły…to przecież już za 3 lata…

Kochani,

A może teraz Wy  opiszecie swoje wrażenia po spotkaniu i uzupełnicie to co udało się Wam jeszcze odgrzebać z zakamarków pamięci.

Pozdrawiam serdecznie!

Grażyna Krakowiak

dyrektor@zso-kowary.pl

>> Galeria ze spotkania <<


© 2005 Zespół Szkół Ogólnokształcących w Kowarach. Wszelkie prawa zastrzeżone. powered by jPORTAL 2
Webmaster: mariusz.kaczor@zso-kowary.pl