FILOZOFICZNE PRÓBY UZASADNIENINIA ISTNIENIA BOGA


ARGUMENT ONTOLOGICZNY


Nawet niemądry jest przekonany, że istnieje coś, ponad co nie można pomyśleć nic większego. Skoro bowiem słyszy, rozumie, rozumie zaś to, że istnieje coś w intelekcie. Z pewnością zaś to, ponad co nie można pomyśleć nic większego, nie istnieje wyłącznie w umyśle. Skoro bowiem istnieje w umyśle, to można pomyśleć, że istnieje także w rzeczywistości; co jest bardziej doskonałe (istnienie realne niż tylko pomyślane). Gdyby więc to, ponad co nie można pomysleć niczego większego, istniało jedynie w intelekcie, to byłoby ono tym, ponad co nie można pomyśleć niczego większego, a zarazem tym, co można pomyśleć coś większego; co jest z pewnością niemożliwe. Istnieje więc bez wątpienia coś, ponad co nie można pomyśleć niczego większego, zarówno w intelekcie, jak w rzeczywistości.

św. ANZELM z CANTERBURY, Proslogion


Gdy skieruję uwagę na siebie samego, to nie tylko pojmuję, że jestem rzeczą niezupełną i zależną od kogoś innego [...], lecz pojmuję równocześnie, że ten, od którego jestem zależny, posiada tew wszystkie rzeczy większe nie w jakiś sposób nieokreślony i potencjalny tylko, lecz rzeczywiście ma jew w sobie w stopniu nieograniczonym, i dlatego jest Bogiem. [...]
Niemniej jasno i wyraźnie pojmuję, że do Jego natury należy wieczne i aktualne istnienie, jak pojmuję, że do natury figury czy liczby należy to, czego dowodzę o tej figurze, czy liczbie. A więc [...] istnienie Boga powinno mieć dla co namniej ten stopień pewności, jaki dotychczas posiadały prawdy matematyczne [...]. Z tego, że nie mogę pomyśleć góry bez doliny, nie wynika, że góra i dolina istnieją, tylko że góra i dolina są nierozdzielne, bez względu na to, czy istnieją, czy nie istnieją. Z tego zaś, że Boga nie mogę sobie pomyśleć inaczej, jak tylko jako istniejącego, wynika, że istnienie jest niodłączne od Boga, a zatem, że On rzeczywiście istnieje [...] konieczność samej rzeczy, czyli konieczność istnienia Boga skłania mnie, bym tak myślał [...].
Bo cóż jest samo przez się bardziej jawne, jak to, że istnieje byt najwyższy, czyli że istnieje Bóg, który sam jeden tylko posiada istotę związaną nierozłącznie z istnieniem.


KARTEZJUSZ, Medytacje o pierwszej filozfii


Tak więc jeden Bóg ma ten przywilej, że musi istnieć, jeżeli jest mozliwy. A skoro nic nie moze przeszkodzić mozliwości tego, co nie zawiera żadnych ograniczeń, żadnej negacji, a więc i żadnej sprzecznosci, już to samo wystarcza, by poznać istnienie Boskie a priori. Dowiedliśmy go także a posteriori, ponieważ istnieją byty przypadkowe, które swą ostateczną czy dostateczną rację mogą mieć jedynie w bycie koniecznym, w sobie samym mającym rację własnego istnienia.

WILHELM G. LEIBNIZ, Monadologia


QUINQUAE VIAE


1. Pierwszą i jaśniejszą jest droga wzięta z ruchu. Pewną bowiem jest rzeczą i dostrzegalną zmysłami, że niektóre rzeczy się porusają. Cokolwiek zaś się porusza, jest poruszone przez coś innego. Nic bowiem się nie porusza, o ile nie jest w możności do tego, ku czemu się porusza. Porusza się zaś o tyle, o ile jest w akcie. Poruszanie bowiem nie jest niczym innym jak wyprowadzeniem czegoś ze stanu możności do stanu aktualnego. [...] Stąd wszystko, co się porusza, jest poruszane przez inny byt. Jeżeli zaś byt, który porusza, sam jest w ruchu, to musi byś poruszany z zewnątzr, przez inny, a tamten także przez inny. Tu jednak nie można iść w nieskończoność, ponieważ wówczas nie byłoby pierwszego poruszającego. Czynniki bowiem poruszające wtórnie nie poruszają, o ile nie są poruszone przez pierwszego poruszyciela, podobnie jak laska nie porusza, o ile nie jest poruszona przez ruch ręki.
Jest wiec konieczną rzeczą dojść do jakiegoś pierwszego bytu poruszającego, który nie jest poruszany przez nikogo: i tym wszyscy nazywają Boga.

2. Druga droga odwołuje się do natury przyczynowości sprawczej. W świecie poznawalnym zmysłowo odkrywamy istnienie porządku przyczyn sprawczych. Niestwierdza się bowiem, ani nie jest to nawet możliwe, aby coś było przyczyną samego siebie; w tym bowiem wypadku istniałaby wcześniej od siebie samej, co jest niemożliwe. Nie można zaś w szeregu przyczyn sprawczych posuwać się posuwać się w nieskończoność, ponieważ wśród przyczyn sprawczych podporządkowanych pierwsza jest przyczyną pośredniej, a pośrednia jest przyczyną ostaniej, niezależnie od liczby przyczyn pośrednich. Usuwając przyczynę, odsuwa się i skutek. Gdyby więc wśród przyczyn sprawczych nie było pierwszej , nie byłoby ani ostatniej, ani pośrednich. Gdyby zaś przyjąć istnienie nieskończonego szeregu przyczyn sprawczych, to nie byłoby wówczas ani pierwszej przyczyny sprawczej, ani ostatniego skutku, ani przyczyn sprawczych pośrednich, co jest oczywistym fałszem.
Z tego względu należy koniecznie przyjąć istnienie jakiejś pierwszej przyczyny sprawczej, którą wszyscy nazywają Bogiem.

3. Trzecia droga, wychodząca z bytu możliwego i koniecznego, jest następująca. Znajdujemy bowiem w rzeczach takie, które mogą być i nie być; rodzą się bowiem i niszczeją, a więc mogą istnieć i nie istnieć. Niemożliwą jest zaś rzeczą, aby tego rodzaju byty istniały zawsze, ponieważ to, co może nie być, kiedyś nie istnieje. Gdyby zaś wszystkie rzeczy mogły nie istnieć, to kiedyś nie byłoby niczego. Gdyby zaś to było prawdą, to i obecnie nie byłoby niczego, ponieważ to, co nie istnieje, otrzymuje istnienie od rzeczy już istniejącej. Gdyby więc nie było żadnego bytu, to nic nie mogłoby zacząż istnieć, w takim razie i dzisiaj nie byłoby niczego, co jest jawnym fałszem. Zatem nie wszystkie byty są jedynie możliwe, ale istnieje także jakiś byt konieczny. Wszelki zas byt konieczny przyczynę swej konieczności posiada poza sobą albo jej nie posiada. Nie możan jednak posuwać się w nieskończoność w szeregu bytów koniecznych, posiadających przyczynę konieczności poza sobą; podobnie jak w szeregu przyczyn sprawczych ( co było już stwierdzone).
Zatem niezbędną jest rzeczą przyjęcie istnienia takiego bytu koniecznego, który nie posiada przyczyny konieczności poza sobą, lecz który jest przyczyną konieczności innych bytów; taki byt wszyscy nazywją Bogiem.

4. Czwarta droga opiera się na istnieniu stopni w rzeczach. Znajdujemy bowiem, że istnieje w rzeczach coś, co jest mniej lub więcej dobre i prawdziwe, i szlachetne, itp. Mniej lub więcej orzeka się o rzeczach o tyle, o ile zbliżają się do bytu, stanowiącego maximum, podobnie jak cieplejszym jest to, co zbliza się do najgorętszego. Tak wiec istnieje coś, co jest najprawdziwsze, najlepsze, , najszlachetniejsze i - konsekwentnie - co jest najwyższym bytem; albowiem te rzeczy, które są najbardziej prawdziwe, są najbardziej bytami, jak to jest powiedziane w drugiej księdze "Metafizyki" (Arystotelesa). To zaś, co jest najdoskonalsze w jakimś rodzaju, jest przyczyną wszystkiego, co znajduje się w zakresie tego rodzaju, jak np. ogień, będący maximum ciepła, jest przyczyną wszystkich rzeczy ciepłych, jak to zostało powiedziane w tej samej księdze.
A więc istnieje coś, co jest przyczyną istnienia, dobra i każdej innej doskonałości bytów. Ten byt wszyscy nazywamy Bogiem.

5. Piąta droga opiera sie na fakcie zarządzania rzeczami. Widzimy boweim, że pewne byty pozbawione poznania, mianowicie ciała naturalne, działają celowo, co uwidacznia się w tym, że zawsze, albo najczęściej działają w identyczny sposób, aby osiągnąć to, co najlepsze. Te zaś byty, które pozbawione są poznania, dążą ku celowi wówczas, gdy są skierowane przez kogoś poznającego i rozumnego, podobnie jak strzała przez łucznika.
Istnieje więc ktoś rozumny, kierujacy wszystkie rzeczy do celu; nazywamy go Bogiem.


św. TOMASZ Z AKWINU, Suma teologiczna


"ZAKŁAD" PASCALA


Jeśli jest Bóg, jest On nieskończenie niepojęty, skoro nie mając części, ani granic nie pozostaje do nas w żadnym stosunku. Jesteśmy tedy niezdolni pojąć, ani czym jest; w tym stanie rzeczy którz ośmieli się rozstrzygnąć te kwestię? Nie my, którzy nie mamy z Nim żadnego punktu styczności.
Któż potępi tedy chrześcijan, że nie mogą uzasadnić swoich wierzeń, skoro sami głoszą, iż wyznają religię, której nie mogą uzasadnić? Oświadczają, przedstawiając ją światu, że to jest głupstwo, stultitia, a wy się później skarżycie, że jej nie udowadniają! Gdyby jej dowodzili, nie dotrzymaliby słowa; w tym, że nie mają dowodów, jest ich sens.
- Tak, ale przypuściwszy, że tłumaczy to tych, którzy podają ją jako taką, i oczyszcza ich z zarzutu, iż podają ją bez dowodów, nie usprawiedliwia to tych, którzy ją przyjmują. Zbadajmy ten punkt i powiedzmy: "Bóg jest albo Go nie ma". Ale na którą stronę się przechylimy? Rozum nie może tu nic określić: nieskończony chaos oddziela nas. Na krańcu tego nieskończonego oddalenia rozgrywa się partia, w której wypadnie orzeł czy reszka. Na co stawiacie? Rozumem nie możecie ani na to, ani na to; rozumem nie możecie bronić żadnego z obu. [...]
- Tak, ale trzeba się zakładać; to nie jest rzecz dobrowolna, zmuszony jesteś. Cóż wybierzesz? Zastanów się. Skoro trzeba wybierać, zobaczymy, w czym mniej ryzykujesz. Masz dwie rzeczy do starcenia; prawdę i dobro; i dwie do stawienia na kartę: swój rozum i swoją wolę, swoją wiedzę i swoje szczęście; twoja zaś natura ma dwie rzeczy, przezd którymi umyka: błąd i niedolę. Skoro trzeba koniecznie wybierać, jeden wybór nie jest z większym uszczerbkiem dla twojego rozumu niż drugi. To punkt osądzony. A twoje szczęście? Zważmy zysk i startę zakładając się, że Bóg jest. Rozważmy te dwa wypadki: jeśli wygrasz zyskujesz wszystko; jeśli przegrasz, nie tracisz nic.
Zakładaj się tedy, że Bóg jest, bez wahania.


BLAISE PASCAL, Myśli


ARGUMENT DEONTOLOGICZNY


Dwie rzeczy napełniają serce coraz to nowym i coraz to wzmagajacym się podziwem i czcią w miarę tego, im częściej, im ustawiczniej zajmuje się nimi rozmyślanie: niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we wmnie. [...] Pierwsze bierze początek z tego miejsca, które zajmuje w zewnętrznym świecie zmysłowym. [...] Drugie początek bierze z mej niewidzialnej jaźni, z mej osobowości, i przedstawia mnie w świecie, który posiada prawdziwą nieskończoność. [...]
Najwyższe dobro jest więc możliwe w świecie tylko o tyle, o ile przyjmiemy naczelną przyczynę przyrody, która posiada przyczynowość, odpowiadającą usposobieniu moralnemu. Istota zaś, która jest zdolna dom czynów według przedstawienia praw jest wolą. Naczelna przyczyna przyrody, o ile ją z góry dla najwyższego dobra przypuścić musimy, jest więc to istota, która przez rozum i wolę jest przyczyną (zatem i twórcą) przyrody, tj. Bogiem. W ten sposób postulat możliwości najwyższego pochodnego dobra (najlepszego świata) jest równocześnie postulatem rzezcywistości najwyższego pierwotnego dobra, a mianowicie istnienia Boga. Otóż pomnażanie najwyższego dobra było naszym obowiązkiem, zatem założenie możliwości tego najwyższego odbra było nie tylko uzasadnione, lecz było również dla nas koniecznością, połączoną jako potrzeba z obowiązkiem; ponieważ zaś najwyższe dobro istnieje tylko podwarunkiem istnienia Boga, wiąże więc nierozerwalnie założenie istnienia Boga z obowiązkiem, tj. przyjecie istnienia Boga jest koniecznością moralną.


IMMANUEL KANT, Krytyka praktycznego rozumu


A gdyby Boga nie było, należałoby Go wymyślić.

WOLTER, (wg. 93. kazania arcybiskupa Canterbury, Johna Tillsota)


Jeżeli Boga nie ma, to wszystko wolno.

FIODOR DOSTOJEWSKI, Zbrodnia i kara